|
Partyzanckie bytowanie
Od
pierwszych dni sierpnia mówiło się o Puszczy
Kampinoskiej, że stanowi "Niepodległą Rzeczpospolitą
Kampinoską", gdyż był to teren całkowicie wolny od
okupanta. Ludność zamieszkująca te tereny traktowała
partyzantów "Grupy Kampinos" jak własną rodzinę. Chętnie
udzielano kwater w domach i stodołach.
Pozostawał
jednak do rozwiązania niełatwy problem wyżywienia
zgrupowania. Ponad 2 tys. ludzi, ok. 700 koni wymagało
stałej dostawy dużych ilości, przede wszystkim zboża,
ziemniaków, mięsa, a dla koni siana.
Wspierano
również zaopatrzeniem w żywność szpital polowy w Laskach.
Zadanie
to spełniało kwatermistrzostwo "Grupy Kampinos", którym
kierował kpt. Wojciech Dwornicki "Wojtek", z zastępcą
ppor. Aleksandrem Wolskim "Jastrzębiem".
Przyjęto
zasadę nieprzeprowadzania darmowych rekwizycji, a w przypadkach koniecznych stosowano odpłatność. Jednak
ludność miejscowa i okoliczna, często z własnej woli,
nieodpłatnie dostarczała znaczne ilości produktów
żywnościowych.
Stałymi
dostawcami nieodpłatnie żywności były m.in. majątki
ziemskie rodzin Makulskich, Mikulskich, Czerwińskich i Brzózków z terenu Dąbrowy Leśnej i Łomianek, jak również
majątki Lipków, Zielonka, Strzykuły, Kręcki i Bronisze.
W Łomiankach, Mościskach, Młocinach, Radiowie, Laskach i innych okolicznych wsiach, żołnierze WSOP organizowali
zbiórkę i dostawę do puszczy dobrowolnych darów.
Jeszcze
przed Powstaniem, kpt. "Wojtek" uzgodnił z prywatnymi
młynami w okolicy możliwość przemiału dostarczanego
zboża. Dokonywały tego m.in. młyny rodziny Lipertów z Ożarowa i Lorenca z Pruszkowa. Zapewniło to zgrupowaniu
stałe i wystarczające zaopatrzenie w chleb.
Podstawowym
źródłem zaopatrzenia były jednak produkty żywnościowe
zdobywane bezpośrednio na nieprzyjacielu i z magazynów
organizowanych przez Niemców.
W sierpniu, kiedy Niemcy nie byli jeszcze świadomi
obecności partyzantów w puszczy, często próbowali tędy
transportować własne zaopatrzenie ( w tym stada bydła ),
co stawało się stosunkowo łatwą zdobyczą i skutecznie
wspierało zaopatrzenie zgrupowania.
Później
jednak musiano organizować dalsze wypady. Do
ważniejszych należy zaliczyć uderzenie na dwór
Pilaszków, zamieniony przez Niemców na Liegenschaft,
gdzie w dniu 8 września, kompania por. "Lawy", III szwadron kawalerii i pluton ckm ppor. "Olszy", dowodzone
przez por. "Wyrwę", zdobyły 254 krowy i wozy z zaopatrzeniem.
Rekwirowano
też produkty żywnościowe, przydzielane przez Niemców
legalnie działającym spółdzielniom. Nie budziło to niczyjego sprzeciwu, gdyż towary te traktowano jako
niemieckie, a pokwitowanie wydane przez "Grupę Kampinos"
było wystarczającym dowodem chroniącym pracowników
spółdzielni przed niemieckimi represjami.
Ciekawą
inicjatywą kilku oficerów były wypady, zdobycznym
motocyklem niemieckim i w mundurach niemieckiej
żandarmerii, na szosę Zaborów - Leszno, gdzie "lizakiem"
zatrzymywano niemieckie samochody przewożące towary i po
sterroryzowaniu załogi, kierowano je do puszczy. Zdobyto
w ten sposób wiele cennego zaopatrzenia. W wypadach tych
uczestniczyli, m.inn. por. Jan Dąbrowski "Jan", por. "Lawa", por. "Wyrwa", mjr Bronisław Lewkowicz "Kurs"
oraz "Kret", który w tych akcjach był szczególnie
przydatny, gdyż znał wyjątkowo dobrze język
niemiecki.
W ramach
kwatermistrzostwa działał również, kierowany przez
Lucynę Dwornicką "Paproć", zakład krawiecki, gdzie m.
in. z płótna spadochronowego szyto bieliznę dla
żołnierzy i szpitali oraz biało - czerwone opaski.
Opiekę
lekarską "Grupy Kampinos", poza opisanym już szpitalem w Zakładzie Niewidomych w Laskach, pełniły następujące
placówki:
- szpital polowy w Krogulcu, kierowany przez dr Antoniego Banisa "Kleszczyka",
- polowe szpitale odwodowe w Kuszczewie i Gawartowej
Woli, kierowane przez dr Zdzisława Askamasa "Jana
Dąbrowskiego", "Dęba",
- punkt sanitarny dla lżej rannych w Dąbrowie
Leśnej, prowadzony przez dr Longinusa Pajewskiego
"Adama".
|