|
Ostatnia bitwa
Dla
Niemców "Grupa Kampinos" cały czas była poważnym
problemem. Stopniowo zwiększali oni siły otaczające
zgrupowanie. Jednakże przez cały sierpień i prawie do
końca września, nie zdecydowali się na uderzenie.
Powodem tego, było prawdopodobnie między innymi,
przecenianie sił zgrupowania. Przyjęta przez partyzantów
taktyka szybkiego przerzucania oddziałów, co stosowała
zaprawiona w takich działaniach kawaleria nalibocka,
dezorientowała Niemców, którzy siły "Grupy Kampinos"
szacowali na co najmniej 15 tysięcy ludzi.
Jednak w końcu września, gdy sowiecka operacja na Pradze została
zakończona, a walki w Warszawie wygasały, nieprzyjaciel
zdecydował się na podjęcie działań zmierzających do
rozbicia oddziałów w Puszczy Kampinoskiej.
W tym
celu wydzielili specjalne dwie grupy operacyjną pod
nazwą "Sternschnuppe" (Spadająca Gwiazda) - grupę północ
i grupę południe.
W skład
grupy północ weszły:
Batalion alarmowy Dywizji
"Herman - Göring",
Batalion alarmowy Dywizji
"Totenkopf",
Batalion alarmowy Dywizji
"Viking",
183 Batalion Ochrony,
Kompania alarmowa
Ośrodka Szkolenia,
Kompania alarmowa 73 Dywizji
piechoty,
Szturmowy Batalion Pionierów,
743
dywizjon myśliwców ppanc.,
Kompania SS ciężkich
czołgów,
Kompania ciężkich
granatników,
Zmotoryzowana bateria ciężkich
haubic,
6 plutonów lekkiej artylerii plot.
W skład
grupy południe weszły:
Dwa bataliony 34 pułku
policji,
31 bateria "Schuma",
Batalion
Kozaków,
737 Budowlany Batalion Pionierów,
4
pancerne grupy obserwacyjne z 19 dyw. panc.,
Zmotoryzowany batalion lekkich haubic,
6
plutonów plot. dyw. "Herman - Göring",
Kompania
czołgów z 19 dyw. pancernej,
23 i 25 batalion
karabinów maszynowych.
Przeznaczenie
tak potężnych sił do likwidowania "Grupy Kampinos"
świadczy o tym, że niespełna dwumiesięczne działania
bojowe zgrupowania, zostały przez Niemców wysoko
ocenione.
Oczywiście
obrona terenów Puszczy Kampinoskiej, wobec ogromnej
przewagi nieprzyjaciela i zbliżającej się kapitulacji
Warszawy, nie była możliwa ani celowa.
27
września, po zbombardowaniu przez lotnictwo niemieckie
Wierszy, Brzozówki i Truskawki oraz zaatakowaniu przez
broń pancerną wysuniętych placówek zgrupowania, mjr.
"Okoń" zarządził wymarsz oddziałów w lasy świętokrzyskie
[ZH 4, s. 19-24, 36-39, 39-44].
Długa
kolumna, licząca ok. 2 tys. partyzantów pieszych i konnych oraz ok. 300 wozów taborowych wiozących również
rannych, wyruszyła w nocy przez błota "Pożary" wąską
drogą, z której wozy osuwały się w bagna, przeszła na
Korfowo i pomiędzy Wiejcą a Kampinosem wyszła z puszczy. "Niepodległa Rzeczpospolita Kampinoska"
przestała istnieć.
Trop w trop za powstańcami ruszyły pancerne i zmotoryzowane
siły nieprzyjaciela. Przez następne dwa dni, otoczona
zaciskającym się pierścieniem pancernym wroga, w ciągłej
walce, atakowana przez czołgi i samoloty, kolumna
posuwała się na południe i w dniu 29 września osiągnęła
linię kolejową Warszawa - Żyrardów, w pobliżu
Jaktorowa.
Tutaj
wbrew opinii i przekonywaniom innych oficerów
zgrupowania, którzy uważali, że trzeba natychmiast
przekroczyć tory i dojść do odległych zaledwie o kilka
kilometrów lasów radziejowickich, mjr. "Okoń" zarządził
postój, co w konsekwencji, dla "Grupy Kampinos" okazało
się tragiczne.
Rozpoczęte
po kilku godzinach natarcie w celu sforsowania torów
kolejowych, które początkowo przebiegało pomyślnie,
gwałtownie się załamało, kiedy na tory wjechał pociąg
pancerny i ogniem dział szybkostrzelnych i karabinów
maszynowych rozgromił nacierające oddziały. Siła ognia
była tak wielka, że środki ogniowe, jakimi dysponowali
partyzanci nie były w stanie jej się przeciwstawić.
Jedyne działo partyzanckie po oddaniu kilku strzałów
zostaje rozbite, milkną kolejne piaty. Los oddziałów
"Grupy Kampinos" został przesądzony. Jeszcze pojedyncze
grupy próbują się bronić, wyrwać z okrążenia, ale był to już koniec walki. Później słychać było tylko strzały
esesmanów rozstrzeliwujących naszych żołnierzy i dobijających rannych.
Była to ostatnia bitwa "Grupy Kampinos" jako zwartej jednostki i największa bitwa partyzancka w II Wojnie Światowej po
tej stronie Wisły. Poległo ok. 170 naszych żołnierzy, w tym dowódca zgrupowania mjr. "Okoń", rannych zostało ok.
200 i ok. 200 dostało się do niewoli. Stracono prawie
wszystkie konie, tabory, broń i amunicję.
W tych
ostatnich bojach zdołano jeszcze zadać Niemcom bolesne
ciosy. Zginęło ich ok. 300, zniszczono kilkanaście
czołgów i strącono samolot.
"Grupa
Kampinos" została rozbita, ale swoje powstańcze zadania
wykonała, skutecznie osłaniając Warszawę od północy i wspierając ją oddziałami bojowymi, a także dostarczając
broń i amunicję.
Niemcy
dotkliwie odczuli działania "Grupy Kampinos". Zabito
łącznie ponad 1000 wrogów i ok. 460 raniono.
Bolesne
były straty własne. Poległo około 900 naszych żołnierzy,
a rannych zostało około 500. Należy jeszcze wspomnieć o dziesiątkach pomordowanych mieszkańców puszczańskich
wiosek. Po opuszczeniu ich przez zgrupowanie, Niemcy
wszystkie te wsie spacyfikowali, paląc zagrody i rozstrzeliwując wielu z ich mieszkańców. Oni również są
bohaterami "Grupy Kampinos", bowiem dzięki ich pomocy i przychylności zgrupowanie mogło żyć i walczyć.
Mieszkańcy
okolicznych wiosek, pomimo cierpień i strat, jakich
doznali, nie mają żalu do partyzantów, czują się z nimi
związani, są ich częścią, należą do "Grupy
Kampinos".
Po klęsce
pod Jaktorowem część rozproszonych oddziałów, którym
udało się wyrwać z okrążenia, walczyła dalej. Między
innymi kompania por. "Lawy", która nie brała udziału w bitwie pod Jaktorowem; przebijając się na zachód
stoczyła krwawy bój pod Brudzewicami.
Najwięcej
partyzantów zgromadził wokół siebie por. "Dolina".
Powstały pod jego dowództwem oddział walczył jako
Samodzielny Szwadron "Grupy Kampinos", a od 24
października jako III Batalion 25 Pułku Piechoty AK
Ziemi Piotrkowsko - Opoczyńskiej. W składzie tego pułku
"Doliniacy" brali udział we wszystkich większych
bitwach, m. in. pod Białym Ługiem i Fałkowem, pod
Bulianowem, koło leśniczówki Huta w lasach Przysuchy,
pod Bokowem oraz koło Wincentowa.
W 25. pp,
w 6. kompanii por. Zdzisława Suszyckiego "Osucha"
walczyły także oddziały kampinoskie, min. pluton
dowodzony przez pchor. Zygmunta Lipskiego "Sulimę".
Oddziały te, w składzie 150-osobowego oddziału ppor. Stanisława Degórskiego ""Lecha", 23 października odeszły
do 3. pp Legionów, dowodzonego przez por. Antoniego Hedę
"Szarego".
Po
rozwiązaniu 25 pp, które nastąpiło 9 listopada 1944 r.
po ciężkich walkach pod Wincentowem, por. "Dolina"
części żołnierzy udzielił urlopu, pozostając z ok. 60
osobowym oddziałem konnym, uzbrojonym wyłącznie w broń
maszynową, z którym działał na szlakach gdzie na
przełomie 1939/40 r. walczył legendarny "Hubal".
Oddziały
kampinoskie na Ziemi Radomsko-Opoczyńsko-Kieleckiej
walczyły do stycznia 1945 r. włącznie.
Niewielka
grupa ok. 100 partyzantów pozostała w Puszczy
Kampinoskiej zaszywając się w jej najgęstszych,
bagnistych partiach.
Dla
ochrony szpitala, dowództwa i zwiadu, zakonspirowanych
na terenie Zakładu Niewidomych w Laskach, działał,
składający się w większości z żołnierzy oddelegowanych z oddziałów "Grupy Kampinos", oddział dywersji bojowej w składzie: sierż. "Halicz", st. strz. Henryk Kijak
"Góral", strz. Bolesław Wawer "Sikorka", strz. Wacław
Rurka "Skarga" i strz. "Szatan". Zadaniem oddziału była
ochrona zbrojna oraz likwidowanie nasyłanych szpicli i konfidentów.
Znaczna
część żołnierzy "Grupy Kampinos", szczególnie
pochodzących z miejscowych terenów, wróciła do
konspiracji, podejmując działania niesienia pomocy
rozproszonym i ukrywającym się partyzantom i zaopatrując
oddziały pozostałe w puszczy. W tych ostatnich
działaniach, szczególnie zaangażowani byli miejscowi
leśnicy, kierowani przez oficerów "Grupy Kampinos" por. Bohdana Jaworskiego "Wyrwę" i por. Józefa Karneya
"Drewno".
Rozpoczęto
również gromadzenie dokumentów, wspomnień i relacji
dotyczących działań i walk "Grupy Kampinos", dzięki temu
działania te zostały szeroko opisane w powstałej po
wojnie bogatej bibliografii Powstania
Warszawskiego.
|